sobota, 11 lutego 2012

Relacja z II WSF

Krótka i treściwa relacja z II WSF pióra Macieja Rybickiego:

W pomroce dziejów zaginęły moje notatki z pierwszych WSF. Relację miała przygotować jedna z uczestniczek, ale jakoś się nie udało... no cóż, trudno. Nie będziemy płakać. W wielkim skrócie mogę powiedzieć, że w grudniu do Literatki zawitało około 12 osób z czego spora część mniej lub bardziej znana z różnych forów i redakcji (że wymienię tylko Zaginioną Bibliotekę, Fantastę, Drugi Obieg Fantastyki, Kwartalnik i dział książkowy wp.pl). Było ciekawie i inspirująco zatem początek zdecydowanie udany.

W sobotę 14.01 spotkaliśmy się ponownie w Literatce. Tym razem na spotkanie zawitało w sumie 9 osób, jednak było aż 5 nowych twarzy – niekoniecznie związanych z fandomem – co można postrzegać jako dobry prognostyk na przyszłość. Tematem spotkania miała być wydana przez Powergraph antologia "Głos Lema" a także postać samego Lema. Przygotowując to spotkanie chciałem postawić pytanie o to, jak Lem jest postrzegany przez współczesne pokolenie miłośników fantastyki. Po kilku sprawach organizacyjnych przeszliśmy do meritum, czyli pytania po co i dla kogo taka antologia. Daleko nam było do jednoznacznych ocen,. Zwracano bowiem uwagę, ze z jednej strony zbiór ten ma zachęcać młode pokolenie fantastów do poznania twórczości Mistrza, z drugiej zaś strony aby w pełni go docenić należy ją już całkiem nieźle znać. Ot, paradoks. O tym, że antologia była jednak dobrym pomysłem i że jest nią zainteresowania miały świadczyć wyniki sprzedaży, które dzień wcześniej przekazała mi Kasia Kosik. W skrócie – antologia sprzedała się całkiem nieźle, więc polujcie na nią, bo niedługo może być trudno dostępna!
Następnie przeszliśmy do omówienia pokrótce zawartych w antologii tekstów. W skrócie było to jakoś tak:

-Dukaj "Wstęp" - fajny, merytoryczny, rzeczowy, choć parę osób sugerowało, że może lepiej gdyby było to raczej posłowie.

-Piskorski "Trzynaście interwałów..." - dla niektórych najlepszy tekst antologii, dla innych wariacja na temat tego jak mógłby pisać Lem obecnie... imho po prostu niezłe współczesne hard SF

-Orkan "Księcia Kordiana..." - w moim zachwycie byłem chyba odosobniony. Większość twierdziła, że jest niezłe, lekkie, świetnie podrabia styl Lema z Bajek Robotów, ale brak tu głębszej myśli i jakiegoś przesłania.

-Podrzucki "Zakres widzialny" - tu było więcej dyskusji. Panowała zgoda co do tego, że stylistycznie to jest przyzwoite twarde SF w stylu lekko "Edenowym", czyli nawiązujące do Lema piszącego fantastykę naukową zupełnie serio-serio. pojawiły się spekulacje o znaczeniu "ginących botów", które sam autor na forum DOF już wyjaśnił

-Miszczak "Poryw" - jedno z tych opowiadań, przy których znaczna część dyskutantów stwierdziła, ze brak im znajomości Lema, żeby je w pełni ocenić. Tak "na sucho" raczej oceniane chłodno. Próbowałem go bronić pokazując wykorzystanie różnych motywów - nie tylko z Albatrosa... chyba średnio mi się udało.

-Guetsche "Lalka" - ot, kolejny przykład retrofantastyki... jakoś tak bezkonkluzywnie

-Skalska "Płomieniem jestem ja" - w opinii tych którzy czytali jeden z najlepszych tekstów antologii, w mojej - najlepszy. Zachwycił styl, zachwycił pomysł odwracający klasyczne lemowskie motywy (jak pierwszy kontakt). Dyskusję wywołało za to zakończenie - dla niektórych zbyt otwarte, dla innych zbyt niejednoznaczne. Stanęło na tym, że dzięki takiemu a nie innemu zakończeniu mamy powód do dyskusji, więc jest dobrze :)

-Cyran "Słońce król" - no i tu był problem... dla większości dyskutantów opowiadanie zupełnie bez sensu w kontekście antologii. Zabrakło znajomości "Doskonałej próżni". Po tym jak jeden z uczestników nam co nieco wyjaśnił tekst nabrał nowych barw - pewnie parę osób przeczyta go na nowo - po zapoznaniu się z adekwatnym fragmentem u Lema. Ja na pewno zrobię kolejne podejście.

-Orliński Stanlemian - przez niektórych zbojkotowany z miejsca, przez innych doceniony. Chyba większości się podobał jako proste, sensacyjne wręcz opowiadanie, w lekko postmodernistyczny grające postacią Lema, bawiące się nią w ponowoczesnym stylu.

-Kosik "Telefon" - tu lemowskie inspiracje okazały się mało oczywiste (choć ktoś, coś tam próbował dłubać...), niemniej jednak opowiadanie to przyjęte zostało nieźle, jako jedno z lepszych w zbiorze. Trochę dyskusji było wokół tego, że ponoć powstało PRZED katastrofą smoleńską... no cóż - Kosik prorokiem?

-Paliński "Blask" - tu dyskusja była długa. Trochę o stylu i pomyśle, ale przede wszystkim o złożoności treści opowiadania. Padły głosy, że być może autor lekko przeholował... no i przyznaję, ze coś w tym może być. Przydały się moje transkrypcje z alfabetu Morse'a :)

-Haka "Opowieści kosmobotyczne..." - tekst przez niektórych uczestników uznany za najlepszy w antologii, a na pewno za jeden z lepszych. Zachwyciła forma, pomysł i ilość nawiązań do stylu i tematów typowych dla Lema.

-Nowak "Rychu" - przyjęty pozytywnie, jako kolejna postmodernistyczna gra z postacią Lema. no i Dicka (to tak w kontekście planowanego trzeciego spotkania poświęconego "Człowiekowi z Wysokiego Zamku" tegoż).
W sumie – zawartość zbioru została oceniona zdecydowanie na plus.

Potem przeszliśmy bardziej do postaci samego Lema. Po kolei, każdy przeprowadził swój czytelniczy, lemowski rachunek sumienia… no i wyszło, ze w sumie faktycznie – Lema z różnych powodów raczej nie czytamy. Czasem to trauma że szkoły, czasem umieszczenie tego autora na wieki na półce pt. „kiedyś na pewno przeczytam”. Przy czym dość powszechna była zgoda co do tego, ze Lema poczytać warto. Ciekawym wnioskiem było to, że Lema najlepiej odbiera się, gdy jest on świadomym i dojrzałym czytelniczym wyborem. Niekoniecznie zaś czytanie „bo wypada”. Oprócz tego dyskusja toczyła się wokół spadkobierców Lema, różnic w postrzeganiu tego autora przez różne pokolenia czytelników, a także trochę o roli Lema dla współczesnej fantastyki polskiej. Pojawił się też temat z gatunku „dukaj a Lem” a także rozgorzała dyskusja na temat konieczności stworzenia nagrody „Dukaja roku” w kategoriach „Dukajowy Dukaj roku” a także „Niedukajowy Dukaj roku”. Na koniec popastwiliśmy się jeszcze chwilę nad recenzją "Głosu Lema" autorstwa Marka Oramusa… dochodząc do wniosku, że o ile recenzja to zjadliwa lecz technicznie poprawna, o tyle chlubnie deklarowana niekompetencja jej autora w zakresie współczesnej polskiej fantastyki w pewnym sensie dyskwalifikuje ją jako wiarygodną. Wszystko to w kontekście postrzegania Lema pi jego twórczości przez różne pokolenia. Koniec końców zeszło na tematy luźniejsze i w miłej atmosferze rozstaliśmy się po przeszło 3 godzinach debaty.
Było ciekawie i inspirująco, a kilku z uczestników, którzy tak "Głosu Lema", jak i twórczości samego Mistrza nie znają zadeklarowało chęć uzupełnienia tychże czytelniczych luk.

Następne spotkanie 10 marca a tematem będzie Człowiek z Wysokiego Zamku Philipa K. Dicka – ZAPRASZAMY!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz